Narty w słonecznej Italii

Wiem, że ferie już dawno za nami. Jednak chciałbym podzielić się moimi refleksjami z wyjazdu w duże góry. Moje narciarstwo podzieliłem na erę przed wyjazdem w Alpy i po. To jest inny świat, te góry (…) można siedzieć i patrzeć, widoki jak z obrazka. Prawdziwy skrzypiący biały śnieg, jak kiedyś w Polsce za czasów mojego dzieciństwa. Słońce i mróz -idealna pogoda na wymarzone szusowanie. Stoki może mnie nie porażały długością (3500m nie robi na mnie wrażenia), ale były świetnie przygotowane, szerokie i równe.
Nieprawda, że w Alpach nie ma ludzi, są i jest ich całe mnóstwo, ale jest tyle tras i wyciągów, że praktycznie się tego nie odczuwa.
Gdy wyjeżdżałem z Polski, dobrzy koledzy dali mi radę ,,na stok musisz zabrać koniecznie mapę”… teraz już wiem dlaczego … Pierwszego dnia, podczas szkolenia początkujących pomyłkowo wywiozłem panią Asię, Anetkę i Kasię na czarną trasę…. Mówię wam, chciały mnie wówczas zjeść ze złości. Od tamtej pory miałem przy sobie już trzy mapy, dwie w kieszeniach kurtki i jedną w plecaku na wszelki wypadek.
Wyjazd świetny, wręcz idealny, już nie mogę doczekać się następnego sezonu. Oczywiście organizacyjnie trzeba, wręcz należy „stunnigować” (takie modne ostatnio słowo) program wyjazdu i dostosować do naszych potrzeb.
Dziękuję mojej eksperymentalnej grupie rozpoznawczej za miłe towarzystwo. Mam nadzieję, że bawiliście się dobrze, a przed nami już niedługo (…) wakacje. Resztę zobaczcie w galerii.