Artykuł Dyrektora Szkoły

ZANIM PRZYWDZIEJEMY MUNDURKI
-wszystkie własne oświatowe żale-
Miało być lepiej …
            Muszę przyznać, że od paru lat czekam na wyważoną, wielowątkową debatę społeczną na temat oświaty, szkoły i nauczyciela. Dlaczego? Dlatego, że to problem fundamentalny dla każdego społeczeństwa, które chce być lepsze, rozwijać się, spokojnie planować i myśleć o przyszłości. Dlatego, że nauczyciel jest jednym z najważniejszych zawodów w każdym państwie, a jego status przesądza o jakości życia kolejnych pokoleń. No i doczekałam się…
            Obecny pan minister i jego współpracownicy nadrabiają lata „zastoju” z nawiązką, w tempie które może przyprawić o zawrót głowy, a co wrażliwszych o zawał serca. Właściwie nie ma tygodnia, a bywa, że jednego dnia bez sensacyjnych doniesień: uzdrawiających pomysłów, radykalnych opinii i ocen, manifestacji – głównie osobistych- postaw światopoglądowych czy religijnych.
Zapowiedzi zmian, zmian, zmian… ludzi, idei, ustaw, rozporządzeń, których wartość jest tak naprawdę znikoma, a efektem populistyczne poruszenie i polityczna widowiskowość.
Mundurek lekiem na wszystko
            Serce się kraje, bo całe to potworne zamieszanie dotyczy dziedziny szczególnie czułej na zawirowania, trudno znoszącej nieprzemyślane posunięcia, które odrabia się najczęściej latami, z ogromną stratą dla całego społeczeństwa. Dziedziny, w której obowiązują przecież określone zasady pedagogiki, psychologii czy socjologii, i wydawałoby się, że kto jak kto, ale minister oświaty powinien się w nich przynajmniej ogólnie orientować. Dziedziny, w której -podobnie jak w medycynie- obowiązuje zasada primum non nocere, z oczywistego względu: ukrócenia zapędów do nieprzemyślanych eksperymentów na żywych organizmach społecznych dzieci, młodzieży i ich rodziców.
            Serce się kraje, bo oto w zamęcie mniej lub bardziej ważnych sensacji, zmuszony zostaje do dymisji Pierwszy Nauczyciel Lubelszczyzny – Lubelski Kurator Oświaty Pan Lech Sprawka.
            Serce się kraje, bo miesiącami podgrzewa się w nas ekscytację dziesięciorzędnymi problemami – mundurki zwyciężyły! – a słowem nie wspomina o palących problemach od lat przemilczanych, od zawsze niedopowiedzianych, czy wręcz skrywanych, za które ministerstwo powinno czuć się odpowiedzialne. Z góry przepraszam za chaotyczne wyliczenie, będące raczej emocjonalnym odruchem, niż racjonalnym uporządkowaniem:
1)      paląca potrzeba rewolucji w programach studiów przyszłych nauczycieli, które muszą stwarzać warunki do zdobycia określonych i praktycznych kompetencji wielorakich: merytorycznych, realnych i wiarygodnych psychologiczno-pedagogicznych, potwierdzonej znajomości języka obcego, umiejętności komputerowych z obsługą pracowni multimedialnej – to na początek,
2)      wprowadzenie obowiązkowych testów psychologicznych dla przyszłych pedagogów, które niczego nie gwarantują, ale w wielu przypadkach spełniają swoją rolę,
3)      potrzeba poważnej debaty środowiskowej i decyzji dotyczących:
–          zdefiniowania pojęcia „nauczyciel”;
praca nauczyciela, począwszy od przedszkola do okresu dojrzewania młodego człowieka, wymaga innych kompetencji niż praca trenera, instruktora, lektora, czy nauczyciela akademickiego,
–          zmiany pensum, które nie może być identyczne dla wszystkich, z powodu zróżnicowania dziedzin, przedmiotów, problemów, czasu, odpowiedzialności,
–          warunków awansu zawodowego; awanse są mało porównywalne, często poprawne wypełnianie obowiązków interpretowane jest jako rozwój zawodowy, co jest nieporozumieniem i nie w porządku wobec osób kreatywnych i wyróżniających się; ten niepotrzebny egalitaryzm ciągle jest wygodny i bezpieczny,
–          innych zmian i poprawek ustawy Karta Nauczyciela,
4)      określenie warunków i opracowanie systemu permanentnego doskonalenia zawodowego nauczycieli i katechetów,
5)      stworzenie nauczycielom i katechetom możliwości stałego korzystania ze wsparcia psychologicznego, a nawet terapeutycznego,
6)      zadbanie o instytucję superwizora dla szkolnych psychologów, pedagogów i nauczycieli, p.w. wychowawców,
7)      wyjątkowo wnikliwe i odpowiedzialne obsadzanie stanowisk dyrektorów szkół, są to bowiem kluczowe postaci w oświacie!,
8)      stworzenie realnego system opieki psychologiczno-pedagogicznej w każdej szkole,
z uwzględnieniem potrzeb środowiska i liczebności placówki; notabene w bardzo złożonej dzisiaj rzeczywistości wychowawczej w szkole, ponowne przyjrzenie się roli religii i możliwości efektywniejszego oparcia na pracy osób duchownych programów naprawczych, przeciwdziałania agresji, przemocy, uzależnieniom, społecznemu i duchowemu opuszczeniu jest ogromnie potrzebne; podjęcie tego wyzwania jest po stokroć ważniejsze, niż wprowadzenie religii dla trzylatków!
9)      stworzenie realnego systemu komunikacji, współpracy i wsparcia psychologicznego dla rodziców w każdej szkole, z uwzględnieniem jej specyfiki; odciążenie szkoły od zadań opieki socjalnej,
10)   pilna potrzeba odtworzenia rzeczywistego systemu oświaty; w tym istniejącym poszczególne etapy: przedszkole, nauczanie zintegrowane I-III, nauczanie blokowe IV-VI, gimnazjum, szkoła ponadgimnazjalna, nie tworzą ciągłości programowej i są mało spójne; oznacza to dla ucznia spore trudności na początku każdego kolejnego progu i nieustanne uzupełnianie umiejętności,
11)   pilna potrzeba zreformowania zawartości programów nauczania, słynne „odchudzanie”, o którym jesteśmy co pewien czas zapewniani jest zwyczajną fikcją.
12)   dostosowanie ramowego rozkładu godzin poszczególnych przedmiotów w tygodniu do realnych możliwości nabycia i wypracowania z uczniami umiejętności przewidzianych standardami egzaminów zewnętrznych i współczesnymi wymaganiami edukacyjnymi!
13)   opracowanie zasad systemowej opieki nad uczniami mającymi trudności szkolne, współpracy
i wsparcia dla ich rodziców,
14)   opracowanie zasad systemowej opieki nad uczniami szczególnie uzdolnionymi, bez potrzeby zamykania ich (zwłaszcza w przedszkolu i szkole podstawowej!) w oddzielnych klasach, szkołach, z koniecznością opracowania ciekawej i rozwijającej ścieżki edukacyjnej; przy okazji:
– zdecydowanej zmiany wymaga fatalna formuła konkursów i olimpiad przedmiotowych!
15)   ciągle istotny problem integracji dzieci i młodzieży niepełnosprawnej,
16)   problem dzieci i młodzieży opuszczonej przez rodziców, niedostosowanej,
17)   „nowy”, ale już ważny problem – integracji dzieci i młodzieży obcokrajowców i uchodźców,
18)   ciągle niedokończona sprawa mierzenia jakości pracy szkół; „ranking” oparty na spektakularnych kryteriach, niewiele mówi o wielkim wysiłku uczniów i nauczycieli, pracujących często
w trudnym środowisku,
19)   wiarygodność i porównywalność ocen na świadectwach, rzetelność i uczciwość w przeprowadzaniu egzaminów zewnętrznych: sprawdzianu klasy VI, egzaminu gimnazjalnego i matury; brak unormowań organizacyjnych związanych z organizacją matur; skandaliczne i kuriozalne w skali światowej decyzje ministra o maturalnej amnestii, deprecjonujące zdolności, pracowitość i odpowiedzialność uczniów i nauczycieli,
20)   współistnienie i zależność pomiędzy kuratorium oświaty a samorządem lokalnym,
21)   status szkół publicznych i niepublicznych – ciągle wiele tu niedomówień i przekłamań; bardzo boleję nad podkreśleniem podziałów, różnice są głównie formalno-prawne, szkoły są dobre lub złe, a dzieci? – wszystkie są nasze! niepotrzebne są enklawy, ważna jest wspólnota celów,
22)   dotacje państwowe na ucznia – w szkołach niepublicznych, po latach starań sejmowego lobby, nareszcie i aż 70%!
23)   rola i pozycja lokalnych organizacji pozarządowych kulturalno-oświatowych, bądź w jakikolwiek sposób związanych z edukacją,
24)   realne sposoby skorzystania z funduszy europejskich, uproszczenie procedur, pomoc formalno-prawna – dla małej szkoły prawie niewykonalne!
25)   realne możliwości efektywnego wykorzystania w oświacie instytucji wolontariatu,
26)   płace – z szacunku dla nauczycieli, uczciwe wyznanie ministra, że pieniędzy na podwyżki nie ma
i nie będzie; żadne heroiczne zmagania związkowców o bajońskie sumy trzy – lub pięcioprocentowych podwyżek tego faktu nie zmienią!. Przydałaby się długofalowa praca nad zmianą świadomości społecznej wspólnie z lekarzami: opłacanie ludzi, wykonujących zawody służby społecznej, wyłączne żądanie etyczności i odpowiedniego morale w zamian za mizerną gratyfikację finansową jest społecznie wręcz niegodne i nieetyczne!
            Różnorodność na tej liście spora, ale prawdziwa, choć widziana z mojej perspektywy. Wszystkie te dylematy zaprzątają mnie jednocześnie i wypisałam je jednym tchem! Kto, jak i kiedy zajmie się problemami, które są i będą dawały o sobie znać w sposób, który boleśnie odczujemy?
            Z wieloma możemy uporać się lokalnie, nie czekając na odgórne dyrektywy. Im szybciej, tym pomyślniej dla nas. Czego potrzebujemy, aby tego dokonać? Zmiany świadomości. Odkrycia, że bez dobrej oświaty nie zajdziemy daleko. Gospodarka przede wszystkim? Tak, na równi z oświatą!
 
Pamiętajmy o oświacie!
 
            Na marginesie: w trakcie ostatniej Debaty Kulturalnej, zorganizowanej przez „Gazetę Wyborczą” w gościnnych murach Politologii UMCS, rozmawialiśmy, między innymi, o dziedzictwie kulturowym i ikonach Lublina. Na siedmioro młodych ludzi w wieku 15-17 lat, zapytanych przeze mnie na Deptaku, pięcioro nie wiedziało nic o Teatrze Starym, dwoje domyśliło się, że chodzi o coś, co jest na Starym Mieście(?!)
            To, że niedostrzegalne są dla obserwatorów z zewnątrz powody do bicia na alarm w trosce o poziom oświaty, zawdzięczamy na pewno tysiącom nauczycieli, wychowawców i opiekunów, którzy – nie goniąc za awansem i nie poddając się niesprzyjającej rzeczywistości- pracują bez niczyjego nakazu etycznie, odpowiedzialnie i z oddaniem, często inwestując w warsztat pracy własne skromne fundusze.
            Szkoła – w szerokim pojęciu tego słowa – porozumiewa się ze społeczeństwem niewerbalnie. Już nie protestuje, nie dopomina się. Stan zawałowy sygnalizuje kolejnymi rocznikami trochę niedouczonych, trochę niewychowanych, trochę nieprzystosowanych absolwentów. Może właśnie to „trochę” jest najgorsze, bo to ono usypia i daje zbyt słabe powody do zaniepokojenia i działania.
A przecież możemy, w perspektywie paru lat, być znaczącym punktem na mapie Unii w dziedzinie oświaty również, a może przede wszystkim, dopracowując się i wdrażając rozwiązania godne kontynuacji i twórczego naśladowania!
            Człowiek nie funkcjonuje od pasa w górę. Stanowi całość. Nie koncentrujemy się tylko i wyłącznie na nauce w sensie akademickim. Jest jeszcze i przed wszystkim oświata, która zajmuje się małym człowiekiem od momentu jego pierwszych instytucjonalnych doświadczeń grupowych. Wszystko, co ważne, co potem nazwiemy społeczeństwem, inteligencją, obowiązkiem wobec siebie i innych zaczyna się w tym właśnie okresie.
Nie sposób nie pamiętać o nauczycielu
            W oświacie to, co najbardziej istotne związane jest z ludźmi. W życiu każdego z nas, bez względu na to kim się staniemy czy jesteśmy, ważne są osoby znaczące. Jedną z nich na pewno jest nauczyciel.
            Paradoksalnie, nauczyciel jest najsłabszym i jednocześnie najważniejszym ogniwem zawiłych zależności oświatowych. Od przygotowania, sposobu naboru, kompetencji nauczyciela zależy wszystko lub prawie wszystko! W najbardziej konfliktowej instytucji świata, jaką jest ze swej natury szkoła, musi pracować znakomicie przygotowany do tego pedagog, wyposażony w praktyczne umiejętności merytoryczne i dyspozycje osobowościowe. Troska o przygotowanie dobrego nauczyciela i jego status powinna być jednym z priorytetowych zadań i inwestycji każdego państwa i każdego lokalnego samorządu. Niezmiennie potrzebną i niezmiennie opłacalną!
Nauczyciel jest osobą, której powierzamy na wiele godzin w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca, roku i lat – nasze dziecko, z jego bezpieczeństwem, umysłem, osobowością, emocjami, a nawet duchowością. Nauczyciel, jako jedyny, ma realizować swoją powinność z całym oddaniem i niepodzielnością. Oznacza to, że aby traktować swoje obowiązki odpowiedzialnie musi być związany z jednym miejscem pracy. Dydaktyki, wychowania i opieki, bliskiego kontaktu z opiekunami wychowanka, nauki własnej, odreagowania emocji i stresu nie da się pogodzić z kolejnymi etatami dla ratowania domowego budżetu.
            Jak to jest, że kilkadziesiąt lat temu, kiedy nikomu nie śniło się nawet o jednej setnej problemów szkolnych, nauczyciela obowiązywał celibat, bo w pełni zrozumiała była konieczność całkowitego poświęcenia się pracy. Dzisiaj, kiedy jeden dzień przynosi więcej problemów, niż niegdysiejsze doniesienia całego roku razem wzięte, ulotniła się gdzieś świadomość istoty, wagi i odpowiedzialności związanej z wykonywaniem tego zawodu.
Inne już, starsze o kilkadziesiąt lat społeczeństwo, godzi się na to – a może, obojętne jest na to (!)  – aby osoba, tak ważna przez kilkanaście lat życia jego dzieci, szaleńczo łączyła parę etatów! Że tak robią prawie wszyscy? Nie mogę się z tym zgodzić! Każdy zawód służby społecznej ma swoją szczególną misję, a niewypełnienie jej rodzi opłakane skutki. Zawód nauczyciela związany jest również z określonym przesłaniem.
            Wiem, że wielu uczniów i rodziców nie doświadczyło wsparcia ze strony szkoły i nauczycieli. I jest to nasz bolesny, wspólny problem. Nasz – całego społeczeństwa. Nie mam, co do tego żadnych wątpliwości, że musimy się z nim zmierzyć poczynając od ministerstwa edukacji, poprzez samorządowe władze lokalne na pokoju nauczycielskim kończąc. Myślę, że nadchodzą czasy, kiedy na nowo musimy zbudować lub, jeśli się da – odbudować, zapomniany przez wielu ethos zawodowy nauczyciela. Istotne staje się również odbudowanie zaufania i świadomości społeczeństwa dotyczące istoty tego zawodu. Ciągle jeszcze obruszam się na wspomnienie niedawno zasłyszanego komentarza: „rzeczywiście, biedny ten belfer (chodziło o polonistę), bo tyle musi sprawdzać!” Na pewno nie o taki wizerunek chodzi! Mamy XXI wiek, a wyobrażenie nauczyciela wielu osób to biedaczysko z reklamówką wypchaną zeszytami do sprawdzania! Tymczasem nauczyciel języka ojczystego to postać szczególna. Z nieporównywalną z innymi bogatą biblioteczką własną, warsztacie pracy obejmującym również osobliwe źródła i materiały, osoba wszechstronna, pracująca niezwykle interdyscyplinarnie, bo to i nauka o języku polskim, i literatura – polska i powszechna, i historia,
i filozofia, i historia sztuki, i wszelkie nowości wydawnicze, osoba zorientowana w bogatym świecie Internetu, często będąca w stałym internetowym kontakcie z wieloma uczniami i ich pracami. Jeżeli dodamy do tego inne obowiązki poza lekcjami: zajęcia dodatkowe, kontakty indywidualne, wychowawstwo, kontakty z rodzicami, pracę w zespołach rady, obowiązki szkolne, to wszystko razem jak ulał pasuje do celibatu!
Czy ktoś o tym wie, dostrzega, rozumie? Czy przekłada się ten trud na rozwój ucznia? Jeżeli tak nie jest, to trzeba to zmienić i naprawić. Koniecznie jednak, w zwariowanym bałaganie edukacyjnym, w atmosferze doszukiwania się wszędzie występku, musimy dostrzegać wartości nieocenione: osoby, wysiłek, mądrość i dobroć, postęp i rozwój dzieci i młodzieży.
Jak przejdziemy do historii?
Cała Polska szyje mundurki. Okazuje się, że o tym właśnie marzyliśmy, a Sejm zwyczajnie to usankcjonował. Tak się przechodzi do historii … .
Pomysł z mundurkami, choć stary jak świat, i sam w sobie w normalnych okolicznościach zwyczajny, to strzał w dziesiątkę. Wprowadzenie strojów genialnie przesłoniło wszelkie sprawy, w tym tę, najważniejszą dzisiaj dla naszego środowiska oświatowego. Pozbycie się przez ministra Lubelskiego Kuratora w majestacie prawa, w zaciszu gabinetów, z wyrachowanym zlekceważeniem opinii lokalnego środowiska, w atmosferze ubolewania i współczucia władz kościelnych, przyznających się do bezradności wobec … kogo?. Była to wyraźna wola LPR, a nie Wola Boska. Zawsze byłam przekonana, że ze złą wolą ludzką można się uporać. Więcej, uczono mnie, że właśnie nasza wiara powinna dawać nam siłę do zajmowania zdecydowanego stanowiska wobec zakłamania i deptania słusznych potrzeb społecznych. Okazuje się, że etyka LPR jest ważniejsza, albo lepsza. Nie potrafię się z tym zgodzić. Zdecydowanie przerasta to moje życiowe i zawodowe umiejętności pojmowania świata. Wiem jedno, gdyby moi uczniowie okazali się w przyszłości tak „etyczni” jak wszechmocni działacze, byłaby to moja największa porażka zawodowa i osobista.
            Dlaczego o tym piszę i właśnie teraz?
Nie mam jednoznacznej odpowiedzi.
Może dlatego, że zmuszanie do rezygnacji Pana Kuratora było kroplą, która przepełniła kielich goryczy.
            Może dlatego, że „kocham ten resort”. Sto razy próbowałam zrezygnować z zawodu i tysiąc razy ponownie upewniałam się, że wybrałam dobrze i chcę pozostać mu wierna.
            Może dlatego, że przepełnia mnie w niełatwych chwilach ogromna wdzięczność i podziw dla moich Niezwykłych Profesorów „byłych Urszulanek”, od których tak wiele otrzymałam, a teraz… po prostu nieporadnie oddaję.
            Może dlatego, że spotkałam na swojej trzydziestoletniej drodze zawodowej dziesiątki osób, które nigdy nie powinny być „belframi” i do dzisiaj przejęta jestem faktem, że nikt nie chciał mieć na to wpływu.
            Może dlatego, że na tej samej drodze spotkałam setki znakomitych kolegów i koleżanek czułam się zaszczycona, że chcą zaliczać mnie do swojego grona, i byłam dumna, że u ich boku mogę pracować, uczyć się i stawać lepszym człowiekiem. Ba… szczęśliwa jestem, że doświadczam tego
w mojej szkole!
            Może dlatego, że spotkałam krytycznych, wymagających, ale znakomicie współpracujących rodziców, którzy pomogli mi uświadomić sobie po co i dla kogo pracuję, jak służyć sobą, nie wysługując się i nie schlebiając?
            Może dlatego, że mamy niepisane zobowiązania wobec Miejsca, w którym żyjemy i Ludzi, dla których pracujemy teraz i na przyszłość?
            Może dlatego, że kiedy patrzy na mnie kilkanaście par oczu mojej klasy, mam umieć naprawdę być, bo oni tego ode mnie wymagają! Erich Fromm i moi uczniowie mają rację
– po prostu!
Eliza Nowikowska
Dyrektor
Społecznej Szkoły Podstawowej
i Społecznego Gimnazjum im. S.F. Klonowica w Lublinie