SURVIVAL 15-16 maja 2007

Dnia 15 maja we wtorek wraz z przyjaciółmi z klasy pod opieką nauczycieli wychowania fizycznego – P. Magdy Maciążek i P. Marka Piszczka oraz naszej wychowawczyni P. Ewy Nogi udaliśmy się na dwudniową wyprawę kanoe do Zawieprzyc.

Uczestnicy wycieczki zebrali się o godz. 9.00 przy ul. Ruskiej. Gdy wszyscy dotarliśmy na miejsce, udaliśmy się busem do Łęcznej. Następnie każdy wziął swój bagaż i pieszo musieliśmy przebyć krótki odcinek drogi nad Wieprz. Czekaliśmy ok. pół godziny na przyczepę, która przywiozła kanoe i zabrała plecaki.

Ok. 11.00 nauczyciele omówili zasady zachowania bezpieczeństwa na wodzie podczas trwania spływu, został ustawiony szyk i zaczęło się… Rwąca rzeka trochę utrudniała nam przeprawę, ale płynęliśmy z prądem, więc nie było, aż tak trudno. Po drodze napotkaliśmy wiele przeszkód. Było miło i zabawnie, dopóki kanoe z Krzyśkiem i Piotrkiem M. się nie wywróciło. Dla niektórych był to niemały szok. Za to ich następna wywrotka nie była już tak dużym zaskoczeniem.

Ok. 13.00 przybiliśmy do brzegu i zrobiliśmy krótki postój. każdy mógł pożywić się oraz odpocząć. Ponownie wyruszyliśmy w drogę. Złączyliśmy kilka łodzi. Jest to tzw. tratwa. Bardzo wygodne rozwiązanie, ponieważ wiosłują tylko osoby z zewnątrz. Wtedy to właśnie Piotrek M. stwierdził, że nie jest to survival , tylko piknik:). Gdy zobaczyliśmy nad rzeką poziomo rosnące drzewo, trzeba było płynąć samodzielnie. Niektórzy wyszli z tego cało. Jednak Janek i Piotrek W. zaklinowali się. Ola i Natalia Mos. na początku też nie mogły sobie poradzić, ale wykręciły i sądziły, że wszystko będzie w porządku. Jednak ściągnęło je na bok i podobnie jak chłopcy znalazły się pod gałęzią-(w wodzie). Ola wyszła z kanoe, a Natalii się nie udało-wylądowała w wodzie. Dziewczynom nic się nie stało, ale ich rzeczy były kompletnie przemoczone…

Ok. 17.00 dotarliśmy na miejsce…(huuurrrraaa)…zakwaterowaliśmy się w Zawieprzycach i zjedliśmy obiad, na który wszyscy oczekiwali. Mieliśmy w planie zajęcia terenowe i ognisko, ale zaczęło padać, więc zakończyliśmy na rozmowach. Ok. 23.00 zmęczeni zasnęliśmy.

Następnego dnia po śniadaniu mieliśmy w planie także wyprawę kanoe, pogoda jednak zaczęła płatać nam figle, więc zrezygnowaliśmy na rzecz zajęć terenowych (paintball, quad, podchody) i ogniska. Potem znacznie się ociepliło. Większość żałowała, że nie płyniemy. Mimo to było fajnie. Chłopcy i Agata grali w paintballa, a reszta załogi opalała się na łące. Ok. 13.00 zjedliśmy kiełbaski z ogniska. O 15.00 wyjechaliśmy busem w drogę powrotną, a o 15.30 już byliśmy w Lublinie.

Mimo tylu trudności podczas spływu po Wieprzu i drobnych kłopotów z aurą, wszyscy świetnie się bawili i każdy na pewno z radością powtórzyłby ten wyjazd…

AGNIESZKA MANDZIUK, NATALIA MOSKAL – klasa 1g